Życiorys Władysława Matiasa to gotowy scenariusz na film sensacyjny, pełen brawurowych akcji, konspiracyjnych intryg, bolesnych zdrad i niezłomnej walki z dwoma totalitaryzmami. Ten skromny chłopak ze Stanisławowa, urodzony 26 stycznia 1924 roku, w wieku zaledwie 15 lat musiał błyskawicznie dorosnąć, stając się jednym z najbardziej oddanych żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego.

Młodość w cieniu sowieckiego terroru

Kiedy we wrześniu 1939 roku do Stanisławowa wkroczyła Armia Czerwona, Władysław Matias stał się naocznym świadkiem dramatu polskich mieszkańców: aresztowań, wywózek na Sybir i brutalnej sowietyzacji. Zmuszany do udziału w propagandowych marszach poparcia dla ZSRR, już w 1939 roku zaangażował się w młodzieżową konspirację. Jego pierwszym zadaniem było wyszukiwanie i ukrywanie porzuconego uzbrojenia, co w warunkach powszechnego terroru i inwigilacji ze strony NKWD wymagało niezwykłej odwagi.

W elitarnych strukturach Armii Krajowej

Prawdziwy chrzest bojowy Władysław Matias przeszedł po ataku Niemiec na ZSRR w 1941 roku. Uniknąwszy cudem masakry więziennej zgotowanej przez uciekające NKWD, kontynuował działalność pod niemiecką okupacją. Szybko dostrzeżono jego predyspozycje do służby w konspiracji. Na przełomie 1941 i 1942 roku przeszedł szkolenie z obsługi broni. Wcielony do elitarnej grupy „AGP” (Akcja Gestapo, Policja i SD), wykonywał najtrudniejsze misje – od obstawy „cichociemnych”, przez penetrację niemieckiego więzienia pod fałszywym szyldem „volksdeutscha”, aż po potajemny handel bronią z sympatyzującymi z Polakami żołnierzami węgierskimi.

Jego brawurę doskonale ilustruje epizod z 1944 roku, kiedy to wraz ze swoimi ludźmi odbił z rąk ukraińskiej policji… sowieckich skoczków spadochronowych. Mimo wrogości do Sowietów, karnie wykonywał rozkazy dowództwa AK, wspierając zbliżający się front w ramach akcji „Burza” we Lwowie.

Powojenna walka i pułapka ubeckiej prowokacji

Druga okupacja sowiecka zmusiła Matiasa do ucieczki na Rzeszowszczyznę, gdzie zasilił struktury Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW). Jako żołnierz Pogotowia Akcji Specjalnej (PAS) otrzymał zadanie zorganizowania na Śląsku kanałów przerzutowych dla zagrożonych aresztowaniem konspiratorów.

Misja ta wciągnęła go w jedną z najgroźniejszych gier operacyjnych komunistycznego aparatu bezpieczeństwa – prowokację zwaną „Centralą Śląską NSZ”, kierowaną przez agenta UB Henryka Wendrowskiego („Lawinę”). Matias, dysponujący ogromnym doświadczeniem wywiadowczym z czasów AK, jako jeden z nielicznych zorientował się, że ma do czynienia z ubecką mistyfikacją. Mimo ryzyka, próbował ostrzec innych dowódców oddziałów leśnych, w tym Józefa Kurasia „Ognia” i Henryka Flamego „Bartka”. Niestety, nie zdołał zapobiec tragicznej masakrze żołnierzy „Bartka”, a on sam jesienią 1946 roku wpadł w ręce UB.

Ucieczka, zdrada i stalinowskie kazamaty

Skazany w 1947 roku na 5 lat pozbawienia wolności, Matias nie zamierzał się poddać. W listopadzie 1950 roku zbiegł z kamieniołomów w Piechcinie i powrócił do konspiracji na Rzeszowszczyźnie, gdzie przez wiele miesięcy ukrywał się w leśnym bunkrze. Z tego okresu pochodzi głośna, choć owiana tajemnicą akcja w Tywoni, gdzie w obronie własnej (lub w ramach wykonania wyroku) śmiertelnie postrzelił z pistoletu maszynowego komendanta powiatowego MO z Jarosławia, słynącego z okrucieństwa Józefa Kosika.

Wolność nie trwała jednak długo. W 1952 roku Matias został zdradzony przez Bogumiła Męcińskiego, dawnego oficera NZW, który po aresztowaniu poszedł na współpracę z UB jako agent „Hanka”. Wciągnięty w podstępną zasadzkę, Matias ponownie trafił za kraty. Tym razem śledztwo było niezwykle brutalne. Torturowany (m.in. poprzez pozbawianie snu i zrywanie paznokci), nie załamał się i nie wydał towarzyszy broni. Co więcej, w akcie desperacji podjął nawet próbę wydrążenia otworu w ścianie celi, by uciec. W maju 1953 roku komunistyczny sąd skazał go na karę śmierci. Życie uratowała mu śmierć Stalina – po rewizji wyroku karę zamieniono na 15, a ostatecznie na 10 lat więzienia.

Życie z piętnem „wroga ludu”

Władysław Matias opuścił więzienie w 1962 roku. Był fizycznie wycieńczony, ważył zaledwie 48 kilogramów i chorował na serce. Mimo to, aparat bezpieczeństwa PRL nie dawał mu spokoju. Przez kolejne dekady Służba Bezpieczeństwa stale go inwigilowała, zwalniała z pracy pod pretekstem bycia osobą „politycznie niepewną” i planowała jego internowanie na wypadek stanu wyjątkowego, uznając go za jednostkę „zdolną do wszystkiego” i wrogo nastawioną do ustroju.

Władysław Matias zmarł w 1989 roku w Rzeszowie, nie doczekawszy w pełni wolnej Polski. Dopiero w 1993 roku sąd ostatecznie unieważnił komunistyczne wyroki, przyznając, że wszystkie jego czyny były podyktowane walką o niepodległy byt państwa polskiego. Jego losy są przejmującym świadectwem ceny, jaką wielu Polaków zapłaciło za wierność ojczyźnie i niezgodę na życie w zniewoleniu.

NOTA BIOGRAFICZNA

Podporucznik Władysław Matias, ps. „Wrzos”, „Siwy”, „Maciek”, „Tatar”. Urodził się 26 stycznia 1924 r. w Stanisławowie. Uczestnik konspiracji w czasie „pierwszej” okupacjicookie sowieckiej z lat 1939 – 1941, żołnierz ZWZ-AK na terenie woj. stanisławowskiego i lwowskiego (Kedyw, BiP, osłona osiedli polskich przed UPA, uczestnik „Akcji Burza” we Lwowie). Po 1944 r. w Narodowej Organizacji Wojskowej Okręg Rzeszów (COP), następnie żołnierz Pogotowia Akcji Specjalnej Okręgu Rzeszów Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Aresztowany w 1946 r. na Śląsku w ramach operacji „Pająki”, skazany, zbiegł w końcu 1950 r. z obozu pracy w Piechcinie k. Inowrocławia, ukrywał się i walczył z bronią w ręku jako jeden z „ostatnich leśnych” na Rzeszowszczyźnie. Aresztowany ponownie w lipcu 1952 r. wyniku prowokacji WUBP Rzeszów, okrutnie torturowany przez funkcjonariuszy UB, skazany dwukrotnie na karę śmierci. Na przełomie stycznia i lutego 1953 r. podjął nieudaną próbę ucieczki z aresztu UB. Wyrokiem z 29 maja 1953 r. WSR w Rzeszowie skazał go na karę śmierci, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze oraz przepadek całego mienia, zamienioną następnie wyrokiem WSR w Rzeszowie na karę 16 lat i 4 miesiące więzienia. Więziony w Rzeszowie, Strzelcach Opolskich i we Wronkach do 26 lipca 1962 r. Po zwolnieniu z więzienia był wycieńczony i schorowany, mimo to był nadal prześladowany i utrudniano mu funkcjonowanie w społeczeństwie. W charakterystyce z grudnia 1970 r. rzeszowska SB odnotowała, że „jest szczególnie wrogo ustosunkowany do ustroju PRL i Związku Radzieckiego”. W latach 1971–1974 był figurantem sprawy operacyjnej prowadzonej przez rzeszowską SB, jako podejrzany o utrzymywanie kontaktów z członkiem organizacji „Ruch”. Uczestniczył w spotkaniach kombatantów, a swoim doświadczeniem wpływał na postawę młodszego pokolenia opozycjonistów. Inwigilowany do końca życia przez SB w ramach sprawy krypt. „Senior”, zmarł w 1989 r. 18 lutego 1993 r. postanowieniem Sądu Wojewódzkiego w Rzeszowie stwierdzono nieważność wyroków sądów komunistycznych dotyczących Władysława Matiasa, uznając, że jego czyny związane były z działalnością „na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”.

Władysław Matias był jednym z najmłodszych oficerów AK. Niemal całe życie poświęcił na walkę z okupantami, narażając wielokrotnie swoje życie i zdrowie. Poddany został ciężkim represjom, torturom w śledztwie, wieloletniemu uwięzieniu oraz inwigilacji. Był skazany przez komunistyczny sąd na karę śmierci.

Powyższa notka biograficzna znalazła się we wniosku o nadanie pośmiertnych odznaczeń – Orderu Krzyża Niepodległości oraz Orderu Odrodzenia Polski, wnioskowanych przez Zarząd Koła Rzeszów Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Artykuł oparty został na opracowaniu Mirosława Surdeja “Władysław Matias – “Maciuś”, “Wrzos”, “Tatar”, “Siwy”.

Zostaw komentarz